Blog,  Przeszłość

Byłam w więzieniu

Moje więzienie, w którym spędziłam wiele lat nazywa się uzależnieniem od miłości.

W psychologii rzadko mówi się o takiej relacji jako o uzależnieniu od miłości. Używa się słów „toksyczna miłość”, „toksyczny związek”.

Uzależnienie od miłości zamknęło mnie na wiele lat pozbawiając majątku, samodecydowania i pewności siebie. Jak każde inne uzależnienie wymaga odstawienia nałogu, „używki” i całkowitego detoksu, który jest bardzo bolesny. Samotność przeżywana od partnera, męża jest nie do zniesienia. Umysł – niczym galopujące konie – szaleje i nieustannie podsuwa myśli o narkotyku – o mężczyznie. Utrata iluzji o wspaniałej, pełnej poświęcenia miłości jest powolnym wyrywaniem nici łączących z partnerem, po których zostają rany.

Ceną jednak tego cierpienia jest wolność od obłąkanych myśli. Strumienie energii życia zaczynają płynąć, napełniając Miłością, lecz do samej siebie, czystą miłością, która pozwala zobaczyć swoje pragnienia bez żadnych powłok i „różowych okularów”.

W czasie tkwienia w takiej relacji, powstały artykuły, będące ratunkiem dla mnie, a które są pamiętnikiem słów mojej Duszy, stopniowo przedzierającej się przez maleńki otwór – serce.

One Comment

Podziel się swoimi przemyśleniami