Blog

Czereśniowe wspomnienia

Siedzę na liliowej, aksamitnej w dotyku kanapie, zajadając się czereśniami. To chwila, w której po długim czasie zostaję sama w mieszkaniu. Kot, pies i… moje czereśniowe wspomnienia.

Zamykam oczy. Jawa czy sen, a może tęsknota za beztroskim dzieciństwem, które daje przywilej zrzucania odpowiedzialności na dorosłych. Biegnę z dziecięcą radością do mego dziadka siedzącego na kamieniu. Oparty o czereśniowe drzewo, oblepione czerwonymi niczym kolczyki kulkami, odpoczywa.

  • Dziadziu – krzyczę z daleka.

Słysząc mój głosik wstaje i utyka ku mnie, trzymając się za nogę. Każdy krok kosztuje go sporo wysiłku. Zdaje się być walką z obezwładniającym go uczuciem pieczenia w prawej łydce. Zawsze w czasie czereśniowego sezonu towarzyszy mu babcia. Aleja czereśni należąca do dziadków, to najprzyjemniejsze wspomnienie z dzieciństwa. Łąka, będąca sceną dla świerszczy, pszczół i ten zapach kwiatów, słodkawy lecz pełen świeżości. W oddali samolot. Czasem miewam przyjemność widzieć, jak startuje i ląduje.

Łapiąc oddech wpadam w ramiona dziadka, prawie go przewracając. Babcia całuje mnie w czoło, zostawiając ślad troski i czułości. Po chwili podchodzi mama. Nigdy za mną nie nadąża. Opiera rower o jedno z drzew i wyjmuje garnek z zupą. Zdejmuje pokrywkę. Z wnętrza unosi się mgiełka gorącej jeszcze zupy. Dziadek pochyla się nad ogórkową i wdycha jej koperkowo-ogórkowy aromat. Podaje babci, dotykając nogi i sycząc z bólu.

Wkładam rękę do miski próbując namacać kolejne czereśniowe wspomnienie.

Pustka…

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: