Doświadczanie rzeczywistości – dlaczego doświadczamy?

Doświadczanie rzeczywistości – dlaczego doświadczamy?

Doświadczenia a dziecięca ciekawość

Czy musimy doświadczać trudnej rzeczywistości? Czy nie ma łatwiejszych lekcji, niż ciągła powtarzalność i nieustanny pstryczek w nos od sytuacji, w które pakujemy się na własne życzenie?

W dzieciństwie, rodzice bardzo o mnie dbali. Dzięki nim unikałam niebezpiecznych i zagrażających mi sytuacji. Byłam dzieckiem raczej spokojnym, choć przekornym. Ciekawa świata, zadawałam dużo pytań. I pewnie chętnie zbadałabym każdy kąt, przeprowadziła analizę każdej sytuacji, gdyby nie ograniczenia rodziców.

W latach późniejszych pozostała miłość do rysowania i czytania książek, z tym… że zbytnia ostrożność pozbawiła mnie ciekawości świata i przeżyć. Zatopiłam się w stagnacji i pewnym marazmie, który na dłuższy czas mnie unieruchomił duchowo.

Kiedy w dorosłości „odkopałam” w sobie pewną część siebie, poczułam, że chcę zacząć doświadczać. Miałam wrażenie, jakby zerwał się jakiś łańcuch, który więził, ale i trzymał na dystans od wydarzeń dla mnie niebezpiecznych – wydarzeń, które odebrałyby siłę i obcięły skrzydła. Wtedy widziałam wolność, jako nieograniczone niczym działanie. Powróciła na nowo ciekawość, która zmierzała wprost do zmiany przekonań za wszelką cenę, nawet za cenę bólu, jaki przyszło mi znosić.

Odnoszę wrażenie, że moje niespełniona, ówczesna potrzeba podążania ku eksperymentowaniu, w dorosłości zaczęła domagać się spełnienia, sprawdzenia, czy istotnie to, co mówili dorośli jest zgodne z prawdą.

Czym doświadczenie jest? Doświadczanie jest normą dla dziecięcego świata. Ciekawska natura popycha dzieci ku sprawdzaniu i eksperymentowaniu. Zgodnie z definicją słownika, doświadczanie jest wydarzeniem, mającym na celu sprawdzenie pewnych opinii, tez, czy zdań, które dzieci słyszą od swoich rodziców. Zdania hamujące ruchliwość dziecka typu: „nie dotykaj”, „zostaw”, „nie idź”, powstrzymują ruch i co gorsze ich ciekawość.

Trochę się rozpisałam moi drodzy, ale podsumowując tę część, należy podkreślić, że doświadczenia są dzieciom potrzebne, oczywiście zawsze pod czujnym okiem rodziców, aby w porę zareagować. Wnioski, jakie dziecko wyciąga z tych eksperymentów sprowadzają się do następujących prawd:

  • po pierwsze: potwierdzenie – rodzice mają rację
  • po drugie: zaprzeczenie – nie mają racji, ale nawet jeśli nie mają, to wyjaśnią
  • i najważniejsze: obecność rodzica w przykrym doświadczeniu, uczy dziecko zaufania, dając poczucie bezpieczeństwa.

Doświadczanie poza kontrolą

Wchodzenie w dorosłości w każde doświadczenie, czy okazję, naraża osoby wątłe i słabe na upadek. Doświadczenie bólu i przykrości w wydarzeniach może odbywać się poza świadomością. Nie zawsze mamy wpływ na to, co nam się zdarza. Choroba, wypadki, to sytuacje, na które bezpośrednio i często świadomie nie mamy wpływu. Śmierć bliskiej osoby czy nieuleczalna choroba wymuszają naszą obecność. Wielu wspomaga się lekami, terapią czy ucieczką w uzależnienia. 

Robią wszystko, by znieczulić się na ból doświadczenia. Jednak całkowita, czy tylko częściowa nieobecność w tym trudzie, jest tak naprawdę ucieczką od życia – ból i cierpienie jest jego częścią. Nawet jeśli jesteśmy „urodzeni w czepku” i wszystko nam sprzyja, to nie unikniemy procesu starzenia się, choroby (choć niekoniecznie własnej) czy śmierci.

Chęć doświadczania czy masochizm?

Po dotarciu do pewnej, ukrytej z dzieciństwa części siebie, pojawiła się we mnie potrzeba życia – potrzeba odkrywania jego smaków i barw. Nastąpił czas rezygnacji z pracy, wyprowadzki z miejscowości rodzinnej, zmiany stylu życia. Burzliwe zmiany, całkowicie wybiły mnie ze znanego mi dotąd toru. Czułam się gotowa wewnętrznie, lecz materialnie niekoniecznie.

Każda zmiana powinna mieć przygotowany w zanadrzu plan B, na wypadek niepowodzenia. W każdym doświadczeniu zaufanie do Stwórcy, możliwość wsparcia bliskich jest czynnikiem dodającym odwagi. Jednak kiedy rzucamy się w nową rzeczywistość, z dziecięcą naiwnością zamiast ufności, mając do dyspozycji kredki do malowania wyobrażeń zamiast awaryjnego rozwiązania, przypominamy maleństwo usiłujące wspiąć się na Mount Everest. Nie oceniwszy sił, bez zaplecza, wychodzimy często poranieni z podstarzałą, i pełną blizn Duszą, która zamiast doświadczyć swej prawdy, doświadcza upokorzenia i niemocy, nie podejrzewając siebie o masochistyczne rozkoszowanie się trudem doświadczeń.

Rola intuicji w doświadczaniu

Przypominam sobie moje wtargnięcia wręcz na teren doświadczeń pełnych min i zagrożeń. Jako dziecko, od zawsze byłam podatna na odczucia innych osób, na niezrozumiałe czynniki i emocje innych. W późniejszych latach przeczuwałam wydarzenia, a moje ciało podatne na ludzi było jak antena. Być może dziś terapeuta integracji sensorycznej zaklasyfikowałby mnie jako osobę nadwrażliwą. Być może… Ja jednak wiedziałam, że te sygnały płynęły również od mej Duszy. Moja intuicja ostrzegała mnie przed potencjalnym niebezpieczeństwem, zagłuszając często rozsądek. Tym, co wygrywało z rozsądkiem, była niezaspokojona ciekawość. Ogromny spokój, jaki odczuwałam wobec doświadczenia informował o odczuwanej opiece, która często wręcz zakrawała na zuchwałość. Do dziś nie wiem do końca jak to możliwe, że w sposób całkowicie świadomy przeszłam przez każde wydarzenie.

Doświadczenia partnerskich relacji

Słuchając często miłosnych relacji, historii często słyszę: „Cóż to była za chemia”… lub „od razu wiedzieliśmy, że to miłość – jak z bajki”. Była… i nagle, lub po wielu potyczkach – zakończyła. Dlaczego pomimo wielu ostrzeżeń i głosu intuicji, tak często wielu z nas doświadcza bolesnych i burzliwych związków? Najpierw lekceważymy sygnały, a dalej tkwiąc latami w związku, nie potrafimy odejść i zmienić rzeczywistości.

Postawmy sobie zatem najważniejsze pytanie:

Dlaczego zatem moi Kochani, wiedząc intuicyjnie, że doświadczenie przyniesie cierpienie, wchodzimy w to?

Ponieważ w każde doświadczenie zaangażowana jest cielesność. W ciele zapisane są wszystkie wspomnienia, które są nam doskonale znane z poziomu podświadomości. Ciało reaguje na każdą emocję. A tam, gdzie angażuję emocje, dostarczam sobie ich, odczuwam pełen kontakt ze sobą, także z Duszą, która ma okazję przez te doświadczenia dojść do wiedzy lub naprawić błędy, jakie popełniła lub wciąż popełnia.

Kto dąży do poznania siebie, poznania swej pierwotnej natury, nie wyzbędzie się doświadczania. Bez doświadczeń nie rozwijamy się. Rozwój siebie zakłada przeżywanie, w które zaangażowane jest ciało i emocjonalność.

W doświadczeniach dokonujemy wyborów. I właśnie te podejmowane wybory dają nam możliwość panowania nad swoim życiem. Dzięki dokonywaniu prawidłowych, dobrych i korzystnych wyborów, mamy poczucie wpływania na nasz los, bez oddawania wszystkiego w ręce przeznaczenia. Każdego dnia w każdym doświadczeniu możemy wybierać pomiędzy tym, co już znamy a tym, co możemy poprawić. To, co wybieramy dziś, tworzy nasze jutro.

Czy jesteśmy zatem skazani na doświadczanie bólu?

Zastanawiałam się wielokrotnie nad tym pytaniem.

Sama doświadczyłam bolesnych wydarzeń, skomplikowanych związków, trudnych sytuacji na własne życzenie. Mówiłam: „gdybym posłuchała… gdybym miała pewność”. Nie posłuchałam, nie wiedziałam, nie miałam pewności. Jednak z każdego doświadczenia wyciągnęłam wnioski, które dziś pozwalają mi wybierać łatwiejsze rozwiązania.

Nie uciekniemy od doświadczeń! To pewne. Ale jak przetrwać je bez bólu odbierającego życie… siły? Nie wiem, ponieważ każdy jest inny, niezbadane są do końca okoliczności i czynniki doświadczeń. To, co dziś – nasycona cierpieniem i bólem wydarzeń – mogę powiedzieć to:

  • słuchajmy głosu intuicji, nie lekceważmy, kiedy ostrzega, ponieważ jest w tym głosie wyższa mądrość;
  • jeśli jednak już postanawiamy wejść w doświadczenie, bądźmy czujni i uważni;
  • pamiętajmy, że kiedy zrozumiemy naukę, możemy w każdej chwili wycofać się. W przeciwnym razie doświadczenie zacznie nas niszczyć.

Dokonajmy anatomii doświadczania.  To sformułowanie określone na moje potrzeby doświadczania, a czym jest? Jest refleksją, jaką podejmowałam w obliczu trudności i problemów. Nie bójmy się kochani stawiać sobie pytań. A oto najważniejsze z nich:

  • Jak ta sytuacja wpływa na ciebie?
  • Do czego prowadzi?
  • Do czego cię zmusza?
  • I co uniemożliwia?

Nawet jeśli usłyszysz absurdalne odpowiedzi, to nie uciekaj od nich. Jeśli nadal masz wątpliwości, odpowiedz sobie krótko na proste pytanie: Czy w dalszym ciągu chcesz to przeżywać? Czy sytuacja, w której tkwisz na własne życzenie daje ci spokój, czy niszczy?

Jakiś czas temu, nasycona bólem doświadczeń, doszłam z trudem do mety. Postanowiłam, że skoro moja emocjonalna natura pragnie za wszelką cenę doświadczać, pozwolę jej. Jednak tym razem będę przyzwyczajać ją do wchodzenia w wygodę, w wydarzenia pozytywne i pełne doświadczeń radosnych. Jeżeli czegoś nie znamy, nauczmy się, poprzez powtarzalność, tak długo, dopóki nie stanie się to pozytywnym nawykiem.

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: