Blog,  Nauczyciel

Jak dzieci przeżywają sceny filmowe i bajkowe?

Na temat emocji zarówno tych, postrzeganych jako złe, jak i dobre, możemy poczytać w wielu publikacjach. Teoria teorią, a praktyka?

***

Od kilku lat pracuję na etacie w świetlicy szkolnej. Lubię tę specyfikę pracy. Nie jestem rozliczana z podstawy programowej i zawsze staram się podążać za dziećmi. Pozostawiam im swobodę wyboru w dziennym planie zajęć i daję sporo czasu na zabawy, które lubią.

Mamy w planie również „seanse bajkowe”, które – niestety wielu rodzicom kojarzą się wyłącznie z zabiciem czasu. Szkoda, ponieważ mamy dzisiaj naprawdę duży wybór bajek edukacyjnych, które poruszają takie wartości jak: swoboda emocji w wyrażaniu siebie, przyjaźć, współpraca w grupie, czy wartości rodzinne.

Dziecięce reakcje

Ostatnio podczas oglądania filmu pt. „Mia i biały lew” obserwowałam reakcje dzieci. Były w nim sceny o różnym zabarwieniu emocjonalnym; od smutnej, po zabawną, poprzez wywołujące zdziwienie, czy obawę. Kiedy niektóre z nich śmiały się głośno i były rozbawione, na buziach innych był widoczny lekki uśmiech. Były i takie dzieci, które na tę samą sytuację nie reagowały w ogóle – jakby zamrożone.

Te same dzieci, rozbawione i śmiejące się głośno bardzo silnie reagowały na sceny smutne. Na ich twarzach malował się grymas smutku i rozgoryczenia. Silnie przeżywały te sceny, a po filmie niejednokrotnie odczuwały potrzebę dłuższej rozmowy na ten temat.

Dzieci bardzo eksponujące swoje emocje, przeżywające je, nie potrafią często usiedzieć w miejscu. Ich ruchliwość domaga się ekspresji i działania. Silnie przeżywając radość, równie silnie potrafią przeżywać złość, na którą niestety nie godzą się czasem dorośli, jest to związane bowiem z potrzebą wyrażenia jej poprzez ciało.

Warto dzieciom pozwolić na wyrażenie emocji i uczuć, niekoniecznie w sposób: narysuj, podskocz, ale poprzez zabawę, ruch, poproszenie o pomoc w czymkolwiek lub udział w przedstawieniach.

Podziel się swoimi przemyśleniami