Blog,  Relacja z ciałem fizycznym

Kontakt z cielesnością – CIAŁO FIZYCZNE

Tydzień temu zaprosiłam was, moi kochani czytelnicy do podróży życia, w której każdy z was może odkryć tę najistotniejszą część siebie, a wraz z nią odkryć swój cel. Od ciała zaczyna się nasze istnienie, a raczej od dwóch ciał, które poprzez akt miłosny dają początek naszemu życiu. Żyjemy obecnie w takich czasach, w których wielu z nas nosi w sobie pragnienie ulepszania świata. Wielu z nas chce przyczynić się do tego, by wśród świata cyfrowego, technologii, za którą nie nadążamy, odnależć w sobie tę iskrę zachowanego człowieczeństwa i wrażliwości.

Podstawą do prawidłowego i właściwego funkcjonowania w świecie rzeczywistym, jest zapewnienie ciału tego, czego potrzebuje dla własnego komfortu. Pamiętajmy, że bez witalnego i pełnego wigoru ciała, niewiele przysłużymy się światu, a szczególnie naszym bliskim.

Płacz małego dziecka wprawia niewyspaną, przemęczoną obowiązkami mamę we frustrację. Natłok zadań od szefa, szefowej, wprowadza wściekłość lub niechęć, gdy jesteśmy przepracowani i pracujemy ponad wymiarowe godziny. Jeśli chcemy moi drodzy nieść nasze plany, idee, słowa w świat, wychować dzieci w sposób najlepszy jak tylko potrafimy, nasze ciało powinno być wypoczęte, pełne energii, witalności. Zatem:

Od czego zacząć?

  1. Zwróć najpierw uwagę na problemy, z jakimi boryka się ciało. Nie unikaj lekarzy i nie bagatelizuj dolegliwości, bólu, chorób. Oczywiście nie zachęcam, byś biegał co chwilę do lekarzy, z każdym strzyknięciem w kościach lecz zachował umiar. Jeżeli ból uprzykrza nam życie przez dłuższy czas, to znaczy, że coś w tej codzienności nie funkcjonuje tak, jak trzeba, że gdzieś ta równowaga została zachwiana. Poradźmy się w tym przypadku specjalisty. Zapytajmy o diagnozę, gdyż w przypadku dalszych działań zmierzających do odzyskania równowagi, jest ona bardzo potrzebna. Zapytajmy o konkret, o leki, jakie być może trzeba przyjąć, czy leczenie, jakie musisz zastosować. Nie unikajmy lekarzy, gdyż są nam bardzo potrzebni, nie zaczynajmy leczenia ciała od przekonań i wartości duchowych, ale niech to będzie kolejnym etapem. Jeśli dowiesz się co ci dolega, zapytaj twej Duszy, co chce ci przekazać przez ten ból, chorobę. Jaką prawdę o tobie chce ci ujawnić. Być może chorujesz, bo zaniedbujesz się na korzyść rodziny, partnera… być może nie zwracasz uwagi na swoje potrzeby… być może… Postaw twej Duszy pytania: co ją boli, przed czym ucieka lub do czego zmusza.

Ja bardzo często korzystałam i nadal korzystam z wiedzy Recall Healing – Totalnej Biologii. Dla mnie to nauka poparta doświadczeniami i faktami, mająca swój sens biologiczny. Skoro na te same choroby zapadają zwierzęta, skoro mają uzasadnienie racjonalne, którego celem jest zachowanie jak najdłużej przy życiu, to taką samą rolę choroba spełnia wobec nas. Rozumiem, że w momencie, gdy zapada diagnoza: „jest pani śmiertelnie chora”, „to nowotwór”, niemożliwe jest spojrzeć wówczas na chorobę jak na błogosławieństwo, ratujące nam życie. W tym momencie jest to absurdalne. Wiem o tym, gdyż doświadczyłam tego podczas choroby męża.

Oczywiście najlepiej byłoby, gdybyśmy nie chorowali. Wyobraźmy sobie jednak – o ile to możliwe – że ciało nie sygnalizuje zmian poprzez ból, deformację. Ciało nie odczuwa zmian i bólu. Ciało nie przestrzega przed zachodzącymi zmianami chorobowymi. Jest spokojne, jakby uśpione. Czy wobec takiej sytuacji, mielibyśmy czas na zmianę naszych nawyków, postępowania, na powrót do zdrowia? Postarajmy się zatem potraktować nasze dolegliwości jako sprzymierzeńca, który chce pozostawić nas jak najdłużej przy życiu.

2. Po drugie: Postarajmy się funkcjonować w zgodzie ze swoim zegarem – rytmem – biologicznym. Ja o godzinie 21-ej mogłabym już pójść spać, dotrwanie do 22-ej godziny to dla mnie wyczyn :D, za to o 5-ej rano mam mnóstwo energii do pisania, działania i rozpoczęcia dnia z impetem. Do godziny 16 jestem pełna energii. Po 16-ej natomiast mój rytm dobowy zwalnia i zostaje mi tylko wykonywanie lekkich czynności i odpoczynek. Odkąd pamiętam tak funkcjonowałam. Kiedyś usłyszałam: „w tym wieku…” oj tam. Ucząc się do sprawdzianów, egzaminów wstawałam również tak wcześnie.

3. Po trzecie: Po całym dniu obowiązków, pracy regenerujmy siły. Dajmy ciału odpocząć poprzez krótką drzemkę, luz. Regenerujcie się w taki sposób, jaki lubi wasze ciało. Nie zmuszajcie się do czegoś, tylko dlatego, że gdzieś ktoś powiedział, przeczytaliście, że to i to najlepsze. Ja kilkakrotnie słyszałam, że najlepsze na regenerację są piętnastominutowe drzemki. Ja, kochani nie zasnę po południu. Czasem leżałam przez pół godziny zmuszając się do snu. Ale obawiam się, że z przekonaniem: „Szkoda czasu na sen” trudno przekonać ciało, że teraz powinno spać. Po pracy mam swój relaksujący rytuał. Zaparzam sobie kawę, piję ją, biorę do ręki telefon i przeglądam wiadomości, plotki na facebooku, nowości literackie… przeglądam i daję sobie pół godziny na odpoczynek, po czym wracam do zajęć.

4. Po czwarte: Nie katujcie swego ciała rygorystycznymi dietami, ćwiczeniami. Traktujcie je kochani jak przyjaciela, z którym trzeba porozmawiać i zrozumieć, czego pragnie i co mu służy. Jeśli przez wiele lat przywykło do braku ruchu lub określonego rodzaju pożywienia, nie zmienimy jego nawyków drastycznie wprowadzając nową dietę, ruch, ćwiczenia. Czyńmy to stopniowo, delikatnie. Pokażmy ciału delikatną zmianę i trzymajmy się jej – delikatnie lecz konsekwentnie, przed dłuższy okres czasu. W ten sposób nie zniechęcimy ciała, lecz je przyzwyczaimy do zmian.

Wybierajmy produkty, które służą ciału. Dajmy mu wartościowe, odżywcze witaminy. Kiedy z mężem podjęliśmy pracę związaną z akceptacją choroby i pracę nad zdrowieniem, usłyszeliśmy o odżywianiu zgodnym z grupą krwi. Zaczęliśmy ją stosować. Byłam pod wrażeniem kiedy usłyszałam, że osoby z grupą krwi A (taką mam), nie muszą jeść mięsa, powinny jeść warzywa i … uważajcie 🙂 mogą pić kawę. Mój ulubiony napój. Informacje o mięsie nie zdziwiły mnie, lecz utwierdziły w mądrość mego ciała, które nigdy nie przepadało za mięsem.

5. Powróćmy jeszcze raz do punktu pierwszego. Wspomniałam w nim, że poprzez pierwsze symptomy, ból, choroba daje o sobie znać.

Prawie od zawsze chorowałam na anemię. Od dzieciństwa borykałam się z migrenami, a przez 20 ponad lat lekarze nie mogli zdiagnozować u mnie choroby Duringa – nietolerancję na gluten. Do tego dołączyła arytmia i przybrałam na wadze. Moje ciało nie odczuwało w swoim rytmie, na co wskazywała arytmia. Moje ciało karmiłam niezadowoleniem z siebie, negatywnymi emocjami i pretensjami do rodziców. Nie akceptowałam swego ciała i miałam wciąż potrzebę dokształcania się, by udowodnić moim najbliższym, że umiem, rozumiem i wiem, że jestem mądra. Co pewien czas odwiedzam kardiologa, wykonuję badania, i czuwam nad moim ciałem. Obserwuję je, rozmawiam. Nie uporałam się jeszcze z nietolerancją glutenu i niestety muszę bardzo ograniczać chrupiące bułeczki i nie zamierzam się z nim kłócić :D, ale… od 3 lat nie mam anemii. Arytmia nie wróciła, a migreny ustąpiły i miewam je tylko wówczas, gdy wysiłek intelektualny jest za duży. Lekarz lekarzem, ale odkąd weszłam w lepszy kontakt z ciałem i pytam moją Duszę o to, co ją boli, moje wyniki się poprawiły.

6. Podam Wam kochani kilka wskazówek dotyczących języka ciała.

  • Jeśli macie problemy z krwią (anemia, białaczka, niewłaściwe parametry), zwróćcie uwagę na emocje związane z klanem rodzinnym, z rodzicami i rodziną. Zapytajcie o wartości. Czy wierzycie w te same wartości, w które wierzą wasi przodkowie? Czy wyznajecie swoje, z którymi nie utożsamia się wasza rodzina?
  • Problemy skórne symbolizują konflikt oddzielenia, rozłąki, ale i zapomnienia przez kogoś i braku więzi, z bliską osobą. Dla dziecka, najbliższymi osobami są rodzice, zwłaszcza matka.
  • Mięśnie, wskazują na siłę autorytetu. Jeśli masz problemy z tym obszarem, zapytaj siebie czy potrafisz stawiać opór, czy masz silny charakter i okazujesz postawę pewności. Bezsilność może objawiać się zanikaniem mięśni.
  • Wraz z kośćmi – mięśnie oznaczają ruch. Pytanie do przemyślenia zatem, czy możesz wykonać ruch w jakimś temacie?
  • Kości – Problemy z kośćmi mówią o braku oparcia, braku osoby, która byłaby oparciem, fundamentem. To ochrona i odpowiedzialność. Kości symbolizują poczucie wartości – czy czuję się w rodzinie wartościową, z kim każdy się liczy?
  • Zmiany w mózgu, to zmiany w sposobie myślenia lub opór w poszerzaniu swego myślenia, przekonań, rozwoju świadomości.
  • Układ trawienny związany jest ze zdolnością do analizowania, trawienia i przyswajania problemu. To kwestia zdolności wybaczania i rozumienia oraz wyciągania wniosków – przewartościowanie życia. Jeśli kochani macie problemy z układem trawiennym, to zobaczcie na jakim odcinku i co choroba wam sygnalizuje.
  • Ręce to związek z działaniem, gestem.
  • Nogi – stanie na ziemi, wyruszanie w drogę, to praca, nauka, i kontakt z matką ziemią.

Kochani to temat bardzo obszerny i jeśli będziecie mieli szczegółowe pytania, to omówię je oczywiście.

„Choroba budzi w nas wewnętrzne dziecko”

Ból oznacza cierpienie Duszy lub niechęć do zmian. Wbrew wszystkiemu, żeby uzdrowić ciało trzeba na nie zadziałać, np. lekami. Zawsze jednak należy uzdrawiać Duszę, gdyż to ona woła o pomoc w znalezieniu drogi do samorealizacji w tym rzeczywistym świecie. Ból ciała, to jej ból i prośba o zdemaskowanie negatywnych skłonności.

7. Ciało to nie tylko nauka ograniczeń, skłonności. Ciało bez dostarczania mu przyjemności bywa zmęczone. Mówiłam kochani o wypoczynku, ale dopieszczanie ciała, otwiera je na przyjmowanie i ma pozytywny wpływ na zdrowie. Mówiąc o przyjemności mam na myśli dotyk, pieszczoty, seksualność ale i przyjemność masażu, gładzenia czy dogadzania sobie smakołykami.

Kochani karmcie każdego dnia swe ciało: wypoczynkiem, relaksem, przyjemnościami, wartościowym posiłkiem. Dajcie mu powód do życia, do realizowania celów w tej podróży, tych mniejszych również. Bez dbałości o ciało, choćbyśmy posiadali najbardziej szczytny cel, nie zrealizujemy go, gdyż Dusza nie zna innej drogi, jak tylko poprzez ciało.

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: