Blog,  Kobieta,  Mężczyzna,  Partnerstwo

Kryzys męskości – wycofanie z życia społecznego

Zanim zacznę kontynuować pisanie lub zanim przejdę do moich obowiązków codziennych, mam taki nawyk, że odpoczywam przy dużym kubku z kawą – o czym pisałam w artykule „Kontakt z cielesnością” – biorę telefon i przeglądam, co słychać w świecie wirtualnym. Przypadkowo, a może i nie, trafiłlam na wpisy, w których kobiety narzekały na mężczyzn, ich oderwanie od życia, ignorancję ich potrzeb, itd. Pomyślałam: „biedni faceci, no przecież nie wszyscy tacy są”. Z racji tego, że jestem bardzo wyrozumiała dla płci przeciwnej, zaczęłam w myślach ich usprawiedliwiać. Po chwili jednak, „usłyszałam” pytanie – oczywiście intuicyjnie – to dlaczego jesteś sama i nie ma przy tobie mężczyzny, który wspierałby, przytulił, z którym mogłabym dzielić nie tylko przestrzeń zewnętrzną, ale przede wszystkim tę mentalną, wewnętrzną?

Hmmm, chwila pustki w głowie i cisza.

Kobietom, które przez dłuższy czas lub prawie całe życie pozostają singielkami, przypina się łatkę, że są wybredne, chcą księcia z bajki, nie wiedzą czego chcą itp. Wybierają, przebierają i na końcu biorą kto się nawinie, byleby starości nie spędzić samotnie.

Takie teksty słyszałam często i w mentalności społeczeństwa jeszcze pokutują. Ale zauważmy, kto wypowiada te słowa. Najczęściej mężczyźni, którzy nie rozumieją, że jeśli kobieta jest sama i nie chce wiązać się z nikim, to nie dlatego, że nie wie, czego chce, ale właśnie, dlatego, że DOSKONALE WIEGO KOGO I CZEGO CHCE. Takie kobiety mają określone priorytety. Czy to źle, że nie godzą się na bylejakość? Czy to zawsze mężczyźni mają prawo być pewnymi swych priorytetów? Choć ostatnie czasy niestety pokazują, że z tą pewnością u nich różnie bywa, że to kobiety są tymi, które rozwijają się, ponieważ dbają o swoją jakość życia, zarówno zawodowego, jak i rodzinnego.

Oczywiście, są kobiety, które potwierdzają, że boją się wiązać na stałe. Boją się rozczarowania, umniejszania lub po prostu tego, że z biegiem lat, gdy stracą na atrakcyjności fizycznej, ich wybranek znajdzie sobie młodszą w wirtualnym, idealnym świecie. Podświadomych przyczyn, dla kórych kobiety postanawiają być same jest wiele. Ja sama, będąc wdową jestem ostrożna. Poznawałam mężczyzn, z którymi początki rokowały długi, niemalże wieczny związek. Rokowały, i na tym się kończyło.

 

Piszę trochę o sobie, trochę na podstawie tego, o czym czytam i co słyszę.

A teraz… czy faktycznie tak jest, że przechodzimy przez kryzys męskości?

Nie będę opierać tego wywodu wyłącznie na przekonaniach, gdyż daleka jestem od krzywdzących ocen płci przeciwnej. Sama znam mężczyzn, którzy trwają przy rodzinie, żonie. Są wierni, lojalni i to się czuje i widzi w bliskim kontakcie.

 

Są i tacy, którzy trwają przy wybrance, oszukując siebie i przy okazji ją, że są szczęśliwi lecz nie omieszkają zahaczyć o nową znajomość, umówić się na przysłowiową kawę, bo przecież nie ma w tym nic złego. Owszem, nie ma, pod warunkiem, że intencją jest wspólny czas przy kawie i rozmowie bez podtekstów, i z czystą intencją, bez mentalnego romansu, bo zdrada fizyczna rozpoczyna się w głowie.

Zatem kochani.

Poszperałam i znalazłam artykuł Pfilipa Zimbardo. Nie będę więcej mówić i drążyć. Niech statystyki i badania wskażą, czy to moje przekonania dotyczące kryzysu męskości, czy stan faktyczny.

„Z danych, które zebrałem do książki „Gdzie ci mężczyźni?”, wyłania się zatrważający obraz młodych ludzi w wieku szkolnym na całym świecie. Wzrasta czas spędzany na grach wideo, oglądaniu pornografii w internecie, zanikają realne interakcje towarzyskie. Najgorzej jest w Japonii i Korei. Młodzi mężczyźni wycofują się z życia społecznego, kompulsywnie nadużywają technologii. Żyją w świecie fantazji, w iluzji kontroli. Jeśli grają w jedną grę wystarczająco często, stają się świetnymi zawodnikami. Wirtualne ja – awatar – ciągle wygrywa. To jednak jedyny świat, w którym mają poczucie sprawczości, potrafią konkurować, zyskać reputację. To uzależnia. Szkoła? Nudna. Piłka? Nudna, skoro jednym guzikiem rozwalam w grze imperium. Chłopcy tracą zainteresowanie rzeczywistym światem.

Dlaczego jednak przegrywają w realu?

– Zbiega się tu wiele zmian społecznych, przede wszystkim przemiana modelu rodzinnego. Wzrasta  liczba rozwodów, rozbitych rodzin, nieobecnych ojców, zapracowanych matek. W szkołach przeważają kobiety nauczycielki, nauka przestała być domeną mężczyzn. Dla dziewczynek nauczycielka staje się wzorcem, chłopcy nie mają takiego modelu. Wymierają rytuały. Dziesięć lat temu nasze badanie wykazało, że 60 proc. rodzin jadało regularnie razem kolacje. W ostatnim roku ten wynik wyniósł 20 proc. Osiem na dziesięć rodzin nie siada do wspólnego posiłku. Dawniej dzieci uczyły się rozmowy właśnie przy stole. Upierałbym się, że to jedna z ważniejszych metod nauki komunikacji społecznej. Dziewczynki wspomagają się tu grupami, chłopcy uciekają w technologię.

Czy portale randkowe, aplikacje na smartfony, m.in. Tinder, nie uczą chłopców tego, jak budować relacje damsko-męskie?  

– Technoplatformy nie wyposażają ich w narzędzia społeczne, niezbędne do prowadzenia relacji interpersonalnych. Musimy ćwiczyć kontakt międzyludzki. Idę o zakład, że randkujący w internecie nawet nie rozmawiają na Skypie. Portale randkowe działają jak każdy czat lub SMS: wysyłam pytanie, druga strona ma czas na odpowiedź, co pozwala na jej przemyślenie, ale też na manipulację. Chodzi o to, że nie jest to spontaniczna konfrontacja. W rzeczywistej rozmowie pytam kobietę o jej ulubiony film, jeśli nie pamięta, rodzi się pewna nieporadność, pyta mnie o mojego ulubionego aktora. Obserwujemy ruch oczu, mimikę, gesty, ton głosu. Młode pokolenie wyrasta dziś całkowicie pozbawione spontaniczności. A to esencja ludzkiego kontaktu”.

 

To, co zamieściłam to tylko fragment wywiadu. Całość można przeczytać w artykule Focusa, do którego zainteresowane osoby odsyłam 🙂

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: