Blog,  Neurografika

„Neurodrzewo”- Algorytm naszego wzrastania i rozwoju.

Od pewnego czasu zauważam u mnie odpływ: pieniędzy, relacji i dodatkowych działań. Im bardziej chronię swą przestrzeń, tym bardziej robi się pusto wokół mnie. Im większa pewność, co do mojego celu, tym mniej w portfelu mi zostaje. W pierwszej fazie tych zmian zwolniłam tempo i rozchorowałam się, chwilę później zapaliła się lampka „kontrolna”, sygnalizująca zagrożenie. Ale jakie? Chciałam je nazwać lecz nie potrafiłam. Samotność? Pustka? Czy raczej porządkowanie przestrzeni, by na dobre zająć się tym, co wypełnia moje całe serce.

Porządki są potrzebne, w relacjach, szafie z „bibelotami”, w sobie, a szczególnie w segregacji myśli, tych pełnych lęku o rzeczywistość i tych powodujących marazm. Pomyślałam: „Skoro odpadło wszystko, co zbędne, niepotrzebne, to czas zapełnić czymś, co od dawna wykiełkowało, lecz nie ma czynników, by wydać owoce”.

Neurodrzewo

W neurografice Algorytm rozwoju nowych możliwości lub wzrostu posianego w ziemi ziarna.

Biorę kartkę, markery, kredki i zaczynam od korzeni. Dostrzegam rodziców, dziadków, wszystkich przodków, których znałam osobiście i z opowiadań. Zauważam, że potencjały i dary, których do tej pory nie wykorzystywałam mogą być dla mnie wskazówkami do realizowania mojego celu. Wszystko to, co mnie drażni i wprowadza w stan odcięcia, nagle pokazuje mi drugą stronę, tę jaśniejszą. Linie neurograficzne prowadzone ku górze, tworzą pień, mocny i zdrowy choć niezbyt gruby.

Z dwóch energii korzeni, męskiej i żeńskiej, wyrastam JA, będąca połączeniem moich rodziców, połączeniem logiczności i zaradności mojej mamy z pięknym wysławianiem się mego ojca, z jego cierpliwością i pracowitością.

Prowadzę linie ku górze, które na końcu markera tworzą koronę drzewa i owoce. Niektóre z nich, dojrzałe opadają, są malutkie. Inne obciążają koronę, gdyż są zbyt duże, lecz nadal brakuje im dojrzałości.

 

Zaczynam kolorować.

Wprowadzam nową energię: zieleń zwiastującą obfitość moich przodków i złoto owoców… czerwień nadającą im kształt poprzez moje działanie. Trochę za mało, ale na ten moment tak jest. Energia słońca, ciepło, które pada na moje teksty książek, nasyca je energią Stwórcy – Miłości. Tak ma być.

Patrzę na rysunek. Dodaję kilka linii pola. Czuję, by czarnym markerem wprowadzić Ducha lasu i drzew.

Czuję ulgę, ale i lekką obawę… czy dam radę.

Do następnego rysunku 🙂 <3

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: