Blog,  Medytacja przy kawie

Picie kawy jako rytuał. I co na to statystyki?

Kawę piję od 14 roku życia. W różnych  ilościach i o różnych smakach. Najlepiej smakuje wczesnym rankiem lub w sobotnie popołudnie, gdy w domu pachnie ciastem. 

Postanowiłam trochę pokopać w statystykach i…

„Darvea” – blog o tematyce kawowej podaje, że dziennie na świecie ludzie wypijają aż 2 miliardy filiżanek kawy. To prawie 25 milionów litrów kawy dziennie. Czyli ponad 7 basenów olimpijskich!

Najczęściej sięgamy po arabicę.

Poza tym w roku 2019/2020, jak podaje Coffee Organization:

  • zebrano ogólnie 169,34 mln worków z kawą (2,2% mniej niż rok wcześniej)
  • 95,99 mln worków to była Arabika (5% mniej niż rok wcześniej)
  • 73,36 mln worków to Robusta (wzrost o 1,9%).

A Najwięcej jej wypija statystyczny mieszkaniec Finlandii. Na drugim miejscu jest Norwegia, a na trzecim Islandia, zaś Polak konsumuje rocznie 3 kg kawy, co przekłada się na nieco więcej niż jedną filiżankę dziennie.

Czy picie kawy wpływa na zdrowie?

Zapewne tak. Kawa pobudza, wywołuje nadkwasotę, przyczynia się do powstania miażdżycy. Jednak czy to tylko kawa, czy nasz sposób życia?

Wiele lat temu chorowałam na arytmię. Usłyszałam od lekarza: „koniecznie odstawić kawę, mniej kofeiny i mniej stresu!”

Posłusznie zastosowałam się do zaleceń pana doktora. Walczyłam ze sobą, by nie pić i szukałam zamienników. Jednak moje zdrowie było dla mnie ważniejsze. Wytrzymałam bez kawy 2-3 miesiące. Ten czas zbiegł się z chorobą mojego męża, a więc o spokoju nie było mowy. Postanowiliśmy razem skorzystać z usług pana Jacka Bartkowiaka w klinice holistycznej pod Bydgoszczą. 

To, co usłyszałam na temat picia kawy, wywołało niemałe zdziwienie i pozytywne zaskoczenie.

  • Jaką masz grupę krwi? – zapytał.

  • A RH+ – odpowiedziałam.

  • Możesz pić więc kawę do woli, ale po każdej filiżance wypij sok lub wodę, żeby nawodnić organizm.

Następnie pan Jacek wykonał mi zabieg metodą chirurugii fantomowej i powiedział: „Pamiętaj! Ciesz się i żyj”. Bardzo pozytywnie wpłynęła na mnie ta wizyta. Od tamtej pory minęło – naście lat i arytmia nie wróciła. Badania wykonuję regularnie, czasem odczuwam dyskomfort, ale wiem, że wywołuje go forsowanie ciała i silny stres. Na szczęście coraz rzadziej.

Kawosze powinni odpuścić… co takiego? Wszystko. Podchodzić do życia ze spokojem i poluzować bieg życia, po to, by płynęło.

Moje początki picia kawy

Zaczęłam ten artykuł od stwierdzenia, że kawę piję od 14 roku życia. Każdą sobotę, gdy mieszkałam w domku nad Wartą, miałyśmy z mamą zwyczaj robić porządki. Razem sprzątałyśmy, myłyśmy podłogę, grabiłyśmy ogródek wokół domu i pastowałyśmy podłogę. Na posadzce położone było linoleum, tzw. gumolit, który wymagał pastowania. Po wypastowaniu podłogi, siadałyśmy w kuchni lub w pokoju i piłyśmy czarną arabicę. Zapach kawy w połączeniu z tym zapachem pasty do podłogi wprawiał mnie w stan odpoczynku i relaksu. Czasem czułam się, jakbym była na „haju” 😀  Dla mnie – gdy teraz o tym myślę – była to pewnego rodzaju medytacja, w której oprócz rozmów rodzinnych i stanu bezczynności po obowiązkach, nic więcej nie było ważne.

Do dzisiejszego dnia mam taki zwyczaj, że zasiadając do kawy lubię mieć wokół siebie porządek i ład. Zamykam oczy… biorę łyk i w jednym momencie ten aromat zabiera mnie do beztroskich chwil mojego dzieciństwa, gdzie kawa smakuje i pachnie wiejskim, leśnym powietrzem.

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: