Blog,  Mój styl

Rytuały pomagające mi w twórczości – moja przestrzeń

Mam taki zwyczaj, że zanim zasiądę do pisania, malowania porządkuję moją przestrzeń. Pewnie po to między innymi, by za chwilę znów stworzyć nieład twórczy. Jednak te wszystkie rytuały podnoszą „powagę chwili” gdy zasiadam do moich opowieści. Pomagają uporządkować myśli i korzystać z tego rodowego porządku, jaki musiały w sobie wykształcić moje przodkinie – kobiety.

Grafik czyniony każdego dnia, samodyscyplina i kontrola nad moimi „rozpraszaczami”, stały się nie tylko wyzwaniem, ale czymś, co polubiłam. Stały się wręcz moim rytuałem.

Otóż

Każdego dnia wstaję przed wschodem słońca, by łapać pierwsze promienie. Wróciłam po wielu latach do jogi, którą zaniedbałam. Od trzech miesięcy medytuję – choć ostatnio z nadmiaru pracy różnie to wygląda. No nic… Wkrótce wakacje, więc już cieszę się, że będę miała czas tylko dla siebie i moich najbliższych.

Nie powiedziałam wam kochani o jednej najważniejszej kwestii. Przyroda i zdjęcia, jakie robię jej, rozbudzają moją wyobraźnię i przyczyniają się do połączenia się z tym naturalnym porządkiem w sobie. Dzięki niej powraca harmonia, a mój życiowy cel staje się bliższy i z każdym dniem bardziej wyraźny.

Uwielbiam kawę, od której zdaje się jestem uzależniona, ale jak mówi pani Beata Tyszkiewicz, jakieś uzależnienie trzeba mieć, chociażby po to, by móc kiedyś coś rzucić :D.

Aha. Bez muzyki nie wyobrażam sobie życia. Jeśli chcecie znać mój ukochany ton i gatunek – nie ma takiego. To, czego słucham zależy od mego nastroju i działań, które wykonuję.

***

Jestem wędrowcem, który przemierzając przez góry wyzwań i trudnych doświadczeń uczy się doceniać te chwile monotonii i spokoju. 

Zapraszam was do mojego świata.

Podziel się swoimi przemyśleniami