Weekendowe spotkanie z przyjaciółką i książką

Weekendowe spotkanie z przyjaciółką i książką

Sierpień był dla mnie miesiącem spotkań. Odczuwałam zmęczenie, doskwierał mi brak snu, potrzebowałam czasu dla siebie i…

Nie! 🙂 To nie lawina narzekań zmęczonej życiem podstarzałej kobiety! 😀

To są dość często symptomy pełnowartościowego, wypełnionego ciepłą – nie tylko ze względu na pogodę – atmosferą pięknego spotkania z przyjaciółką. Weekend to zdecydowanie za mało na moje wewnętrzne ADHD. Za mało, by znaleźć przestrzeń na rozmowy, zwiedzanie miasta, wspólną pracę i jeszcze w tym wszystkim wygospodarować odrobinę momentu dla siebie.

Pełne szaleństwa, przyjacielskie odwiedziny mogą wyczerpać ciało, lecz w tym fizycznym wyczerpaniu – jak w książce – zawiera się pamięć o głębi spotkania i przyjacielskiej relacji. Jedna z weekendowych wizyt u Emilki nakarmiła moją duszę, umysł, ciało. Zaspokoiła we mnie wszystkie obszary.

Znalazł się również czas na lekturę: „Jedz, módl się, kochaj” . To książka, która mówi o tym, co może się stać, kiedy w końcu bierzemy odpowiedzialność za radość z własnego życia, za zadowolenie i przeżywanie go. Napisana w tonie lekkości, z pewnym, momentami sarkazmem, lecz przede wszystkim z głęboką szczerością w odniesieniu do odczuć autorki.

Kochani moi!

Życzę wam wszystkim, takich relacji, które was zmęczą, przeorają, przypomną o tym, że spędzacie czas z osobą, z którą możecie nawet czereśnie w alei kraść, rozmawiać niemalże do rana i jeszcze dłużej.

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: