Blog,  Kobieta,  Selfirelacje

Dojrzałość kobiety – droga ku dorosłości

Wielu z Was odbiera mnie jako radosną, spontaniczną i intuicyjną znajomą, koleżankę, przyjaciółkę. Faktycznie! Jest we spora dawka tej dziecięcej spontaniczności. Okazuję emocje prawie natychmiast, cieszę się jak dziecko, gdy kwiat rozkwita, a chmura na niebie przypomina baranka 😉

Ostatni czas jednak weryfikuje we mnie pewne cechy. Dziecięca natura bywa bowiem szczera, emocjonalna i radosna, lecz może jej czasem być za dużo. Z dziewczęcością bowiem kojarzy się naiwność, lekkomyślność czy brak rozsądnej oceny sytuacji tudzież osób. Dla mnie to czas zmierzenia się z drugim biegunem natury dziecięcej, tym mniej lubianym. Po trudnym czasie „rozdawania swej energii”, zmuszona zostałam do zbadania pod lupą tego, dlaczego tak ważne jest dla mnie bycie bardziej dla innych, mniej dla siebie. Gdy pochyliłam się nad rozważaniami o sobie zobaczyłam dom, mój dom, który odnalazłam w sobie w procesie zmian. Dom z otwartymi drzwiami, zapraszającymi złodzieja, który wkrada się pod osłoną nocy, zabiera co cenne i wychodzi. Moje myśli odnalazły słowa Pisma Świętego:

A to zważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której porze złodziej przyjdzie, czuwałby i nie pozwoliłby podkopać domu swego. Dlatego i wy bądźcie gotowi… (Mt 24, 43-44)

Jako studentka teologii i nauczycielka religii, często znajduję w sobie „biblijne perełki”, które wielokrotnie wskazują mi wyjście z doświadczeń i ratują. Ta, przypomniała mi o wewnętrznej gotowości i czujności.

Czuwać, by posiadać rozeznanie co do osób zakradających się do mego serca i życia. Rozeznanie sytuacyjne, kiedy spieszyć z pomocą, a kiedy pozostawić, by odwiedzający mnie odrobił lekcje samodzielnie. Wreszcie rozeznanie w moich cennych skarbach, które powinnam chronić i nie rozdawać, a którymi się dzielić.

Czujność wyostrza zmysły i zatrzymuje w rozpędzonych pod wpływem emocji, ekscytacji dążeniach.

Ostatnie dni były etapem na progu ku dorosłości. Akceptacji w sobie dziecięcych pragnień, marzeń. Ostatnie dni pozwoliły mi odwrócić się ku mojej wewnętrznej kobiecie, by z czułością i Miłością pożegnała w sobie dziecięcą naiwność i ufność. Ostatnie wydarzenia zwiastowały zakończenie tego etapu i wejście w przestrzeń zdrowej dumy i poczucia godności.

Biegu czasu nie zatrzymamy, lecz możemy zatrzymać się nad sobą, swoim postępowaniem, uczuciami, ciałem…

DOJRZAŁA KOBIETA

Dorosłość o kobieca dojrzałość kojarzy się z jesienią, schyłkiem i przemijaniem. Nie lubiłam nigdy jesieni. Czułam czasem przygnębienie, a krótkie, pozbawione słońca i światła dni nie nastrajały mnie dobrze. Mój wiek, powoli zmierza ku jesieni. I tak, jak wcześniej nie dostrzegałam zmian w sobie, w moim ciele, teraz nie sposób ich nie zauważyć. Jednak… Jesień to piękna pora roku. Wystarczy popatrzeć na barwne liście, tęczowy pejzaż. Usłyszeć szelest liści, po których każdy stawiany krok przypomina, że zmierzam do miejsca w sobie, które zawsze pragnęłam odkryć. Przypomina, o „darach jesieni”, ciszy, zatopieniu się w sobie, o samotności, ale takiej, która jest mi potrzebna, by ujrzeć w sobie kobietę dojrzałą, bliższą tej odnalezionej duchowej cząstki.

Dojrzały wiek, to nostalgia, zapis doświadczeń, mądrość i wiedza. Dojrzały wiek, to bogactwo uczuć, przypominających purpurę liści, pomarańcz cielesności i zieleń nadziei. Dojrzały wiek to czas na spełnianie swych marzeń i cisza… ❤

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: