Kobieta

Kobieta gospodyni – jaka jest?

Kobieta na obrazie pełni funkcję Gospodyni.

Charakterystyczne jest to, że na głowie ma cały dom. Troszczy się o niego i dba, by w nim niczego nie brakowało. Ona sama sprawia wrażenie silnej i mocnej. Raczej mocnej.

Kobieta w rodzie

Pochodzę z rodu, w którym to kobiety były – czuły się ofiarami – pozornie, ponieważ w rzeczywistości rządziły mężczyznami, kierowały nimi i za nich podejmowały decyzje życiowe i finansowe. Mężczyźni godzili się na to. Ceną, jaką płacili była ucieczka w chorobę albo nałogi lub bunt i agresja, w zależności od tego czy mężczyzna był poddany kobiecie czy walczył o swoją autonomię.

Siłę moich kobiet rodowych widziałam jako niszczącą swoich mężczyzn energię. Dlatego realizowałam wzorzec kobiety ofiary, która nie potrafi w pozytywny sposób dostrzec tego potencjału moich przodkiń – bogiń. Bałam się tej ich władzy nad mężczyznami. Nie rozumiałam, że ich cechy takie jak, pazerność, chłód, władczość chroniły je przed zranieniem i wykorzystaniem przez mężczyzn.

Dopiero przy mężczyźnie, z którym stworzyłam bliską relację zrozumiałam, że to, co wypierałam w sobie, rządzenie pieniędzmi, podejmowanie decyzji, stanowczość, to atuty które rozwijane w pozytywny sposób mogą dać mi siłę i wyrazić to, czego nie udało się mężczyznom w moim pokoleniu. Tak mężczyznom.

Autor: Stefan Suberlak
Duch rodowy

Mój Duch pokoleniowy: arogancki, buntowniczy, niszczony przez kobiety reprezentował cechy zgodne z rodowym zapisem, które czyniły mnie „kompletną” i „pełną”. Będąc z mężczyzną z bieguna przeciwnego odczuwałam przy nim Pełnię. 

Aż role się odwróciły. Mój mężczyzna niszcząc moją uległość, skrajną bierność i całkowite poddanie wymusił na mnie, potrzebę obrony samej siebie. Musiałam więc sięgnąć do cech, których nie tolerowałam u moich przodkiń:  siły agresji, sprytu w zachłanności, stanowczości w chłodzie, dopóty, dopóki nie osiągnęłam w sobie drugiego bieguna i równowagi w tym, co niszczyło je wraz z mężczyznami.

Gospodyni we mnie

Wykorzystując cechy kobiet w moim pokoleniu ochroniłam siebie, stworzyłam w sobie kobietę, która niczym gospodyni, dba o ognisko domowe. Nie muszę zamartwiać się ciągle o gospodarstwo domowe, dzieci, partnera lecz mogę użyć tych cech, by zbudować prawdziwy DOM, taki, który stworzyłam w Sobie. Ta gospodyni we mnie przyjmuje i z uwagą przygląda się, dba i otacza opieką tych, których chwilowo spotyka.

A kiedy ugości puszcza wolno z poczuciem spełnienia, bez odczucia, że coś komuś jest winna.

Świadomość przeszłości zapisanej w genach pomaga zrozumieć i pogodzić się, jednak nie zmieni Twego samopoczucia. Pomimo pochodzenia, więzi i bliskości pokoleniowej pamiętajmy, że jesteśmy jednostką, osobą, która może sama decydować o wyborach i podejmować działania. Pamiętajmy jednak, by wykorzystać potencjały, które otrzymaliśmy.

Jeśli jesteśmy kobietami skłonnymi do kierowania mężczyznami znajdźmy obszar, który stworzy nam możliwość podejmowania za nich decyzji. Jeśli w naszej naturze leży skłonność do poświęcania się i wyrzeczeń, wykorzystajmy tę cechę w pracy, wolontariacie, zamiast narzekać, że jesteśmy wykorzystywane.

Każda cecha rodowa, umiejętność, czemuś służyła – najczęściej przetrwaniu i ochronie. Jednak przekazywane z pokolenia na pokolenie być może straciły swą „ważność.

Możesz Ty sam zadecydować czy je porzucić czy umiejętnie wykorzystać.

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: