Blog,  Neurografika,  Selfirelacje

NEUROGRAFIKA A WEWNĘTRZNY PROCES

Moja przygoda z neurografiką rozpoczęła się w marcu. Do tej pory rysowałam spontanicznie lub w celu poszerzenia świadomości, dla relaksu i dla oczu, gdyż kolory i linie bardzo przyciągają moją Duszę.

Dziś wykonałam pracę w celu uzyskania certyfikatu. Można powiedzieć, że była to praca na zaliczenie. Od wczoraj chodziłam z tematem, którego chciałabym dotknąć ichoć częściowo zrozumieć. Nie sądziłam jednak, że dzisiejszy poranek będzie dla mnie tak głębokim procesem.

TRUDNOŚĆ PRACY, jaką wybrałam to: NADMIERNA OTWARTOŚĆ W PEWNYM TEMACIE

ZASTOSOWANY ALGORYTM – ALGORYTM USUWANIA OGRANICZEŃ

Temat od dawna mnie trapił i mi ciążył. W pierwszym etapie rysunku, podczas wyrzucenia, o dziwo, nie czułam bólu, ale litość i wzruszenie. Zaczęłąm więc zaokrąglać przecięcia linii i odczuwać dreszcze. Zawsze podczas malowania prac je odczuwałam. Nie ukrywałam zdenerwowania, że inni czują poszczególne części ciała, potrafią to dokładnie nazwać, a ja jedynie co czuję to dreszcz połączony z chłodem.

Dziś zrozumiałam, że dreszcze są symbolem mojej ochrony, mojej intergralności i mają związek ze skórą. Wkrótce po wykonaniu kilku zaokrągleń, zaczęłam dostrzegać oczy i twarz mężczyzny. Zaczęłam więc wyrównywać linie. Przez cały czas odczuwałam dreszcze i mrowienie w skórze. Na tym etapie dostrzegłam „śmiech przez łzy” i czapkę. Znałam ją, gdyż za czapką z daszkiem „chował się” mój mąż, od momentu gdy usłyszał diagnozę. Miałam wrażenie jednak, że to nie jest zwyczajna czapka lecz żołnierski hełm.

Takiego obrazu w tym temacie nie spodziewałam się. Zrozumiałam dlaczego powracam do przeszłości poszukując kogoś, kogo nie potrafię nazwać.

Integracja kolorem ujawniła mi zieleń… Byłam pewna, że chodzi o żołnierza! Moje dłonie intuicyjnie sięgały po „brudne”, zielone kolory, dopiero po zewnętrznej stronie trójkąta mogłam użyć jasnych, jakby miały sygnalizować „wejście w światło” tego, który nie mógł go dostrzec.

Popłakałam się i poczułam uwolnienie oraz zmianę podejścia do jednej z relacji.

Linie pola zaznaczone delikatnie, jakby miały podkreślić „delikatne podejście do tematu”.

Na etapie fiksacji pokazał mi się obraz poszukiwanego od lat dziadka, który zaginął w drodze do domu po zakończeniu wojny. Nikt nie zna jego grobu, miejsca pochówku. Czuję smutek, lecz jednocześnie pewność, że na pewnym poziomie odnalazłam go w sobie. Nie mogę opanować wzruszenia, a łzy płyną mi po policzkach. Czuję spokój i wdzięczność za proces, ale przede wszystkim za niego, jego odwagę i bohaterstwo.

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: