Odkrywanie Mocy Kundalinii: Opowieść o Duchowej Ewolucji

0 Komentarzy5 minuty czytania116 odsłony

Wstęp – czym jest kundalini?

O energii kundalinii usłyszałam pierwszy raz kilkanaście lat temu. Moje pojęcie ograniczało się do takich pojęć jak: energia, przebudzenie duchowe, oświecenie, wąż. To bardzo ubogi zakres słownictwa i uboga wyobraźnia. Energia ta pozostała w uśpieniu czekając na odpowiedni czas.

Czym jest kundalinii? Możecie przeczytać o niej w książkach, artykułach. Do mnie przemawia to, co o niej pisze Sadhguru:

„Jeśli jesteś czujny i słuchasz, to jest Kundalini. Kwitnie kwiat, czyli Kundalini. Pies szczeka, to też Kundalini, czyli inaczej podstawowa siła życiowa istnienia – to Kundalini. Jeśli spojrzycie na to w systemie ludzkim, jak na rodzaj pakietu życiowego, jest to kawałek życia. Ten kawałek życia jest w pewien sposób zapakowany warstwami tej energii. Jeden wymiar energii natychmiast ożywa, ponieważ jest to konieczne w procesie przetrwania. Inne wymiary energii nie ożyją, chyba że coś z tym zrobicie. Jeśli nie jesteś tego świadomy i nie aktywujesz tego w określony sposób, nie powstają. Pozostają w stanie uśpienia. Uśpiona energia jest znacznie większa niż ta, która jest obecnie wykorzystywana.”

Można przy tej okazji dyskutować na temat kultur twierdzić, że przecież żyjemy na zachodzie, zaś wschodnia kultura jest inna. To fakt. Ale to, że wszystkich nas ożywia jedna energia, jeden Duch to również fakt. Niezależnie od kultury, czasu, pochodzenia wszyscy żyjemy dzięki stwórczej energii Ducha – Boga.

Objawienia kundalini przez sny

Wracając jednak do moich doświadczeń. Od jakiegoś roku poczułam w sobie ogromną potrzebę separacji od ludzi. Nie ucieczki lecz wycofania w głąb siebie i bycia bardziej dla siebie. Nie miałam pojęcia, że to zapoczątkuje spotkanie z tą energią.

To był czas, kiedy szukałam okazji i miejsca, by oddalić się na 40 dni w pustkę, by poczuć, jak to jest kiedy nie rozpraszam umysłu – żadna technologia, ludzie, obowiązki.

To, co przed chwilą opisałam, to doświadczenia poprzedzające spotkanie z energią kundalinii, delikatne senne zaproszenia Ducha do poszerzania mych warstw świadomości. Od lipca ubiegłego roku pojawiały się (szczególnie przed snem) rozmaite wizje i słowa, które wyraźnie słyszałam. Czasem – szczególnie podczas odpoczynku – czułam w ciele drgania, poruszenia subtelne i ciepło w górnych częściach ud, głowie. Stałam się bardziej kreatywna i nie nadążam już za pisaniem i tworzeniem.

Transformacja przez kundalini

Miesiąc temu uczestniczyłam w aktywacji kundalini u Anety Kaczorowskiej. Ale teraz zrozumiałam, że to niezwykłe budzenie się do życia kolejnych obszarów to otwarcie na przyjęcie energii, jaka pragnie mnie wypełnić i poruszyć do ukazania się w świecie. Wiem, że aby w pełni się pokazać muszę dokończyć, to co zaczęte i pożegnać to, co mi nie służy.

Największe cuda zaczynają się dziać wewnątrz mnie.

  • To, co u mnie transformuje i zmienia się to mój odbiór rzeczywistości. Widzę jaśniej sytuacje. Po prostu wiem, kto chce mnie oszukać, a kto ma czyste, jasne intencje. Ten odbiór rzeczy dziejących się wokół mnie był do tej pory zafałszowany traumami, jakie przeżyłam z córkami, począwszy od wielokrotne opuszczenia przez ludzi, poprzez chorobę i śmierć męża, doznanie przemocy fizycznej i psychicznej po biedę, ubóstwo. Jasność oceny innych to potężny dar jaki otrzymałam, a wierzę, że to dopiero zaczątek.
  • Intensywność doznań w medytacji to kolejna rzecz, jaką dostrzegam u siebie. Nie zrozumcie mnie źle. Wcale nie chodzi o widzenie gwiazd (choć w przyszłości nie wykluczam) ale o wzruszenie, jakie podczas niej się pojawia. To wzruszenie i bijące serce towarzyszy mi za każdym razem, gdy zanurzam się w medytację. Mogę wówczas powiedzieć tylko – Jestem.
  • Wiecie… zawsze na własny koszt rozumiałam niewłaściwe postępowanie ludzi. Czułam ich ból, będący przyczyną ich emocji i nerwowości, ale tylko do pewnego stopnia. Ta moja empatia była dla mnie błogosławieństwem i przekleństwem zarazem, ponieważ pozwalałam im przekraczać granice. Dwa tygodnie po sesji u Anety, poczułam współczucie wobec trudnej osoby, która wyrządziła mi wiele złego, o którym mówili wielokrotnie Jezus i Dalajlama. Współczucie to wyrasta z przestrzeni otwartego serca, z wnętrza, w którym czuję ich ból, ale jednocześnie jest to współczucie związane z odpuszczeniem kontaktu z nim.
  • Wreszcie dar, który powoli zaczyna się aktywować, to wiedza. Zadaję sobie pytania, a potem przychodzi olśnienie. To nie jest wiedza pochodząca z głowy, lecz od Ducha. To wiedza, która nie wynika z doświadczeń życiowych, ale ta, która istniała od zawsze.

Kochani! To dopiero początek, jak wspomniałam. Ufam jednak w prowadzenie tej energii, która obudzi się w swoim czasie, gdy nadejdzie pora.

Photo: Pinterest

Co o tym sądzisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Brak komentarzy jak do tej pory :(