Piękno ma wiele twarzy, a jedną z nich jest kochanie siebie.

Nie wierzycie, że można kochać siebie, kiedy pojawiają się zmarszczki?

Jak bardzo wielu z nas boi się przemijania. To oczywista oczywistość – jak mawiają. Przemijanie kojarzy się nam z przeszłością, starzeniem, utratą młodości i tego, co piękne. Ale czy starzejąc się nie możemy zachować energii piękna i wewnętrznej młodości? Wraz ze starzeniem się – dojrzewamy: do nowych ról, większych zadań i obowiązków oraz do tego, co było dla nas niedostępne w młodości. Owoc, gdy dojrzewa nadaje się do zerwania. Nabiera kształtów, ubiera się w soczyste barwy i nie zastanawia się co się z nim stanie gdy dojrzeje.

Być może skóra traci jędrność, pojawiają się zmarszczki a rysy twarzy pokazują upływ czasu. Lecz gdy z miłości do siebie kocham swą dojrzałość, promienieję na zewnątrz. Staję się pewna siebie i mocna w swej wewnętrznej istocie, która nie posiada ciała, rysów. Gdy dotykam swej wewnętrznej dojrzałości z miłością, nie muszę poprawiać się i to nie dlatego, że nie wypada, ale dlatego, że nie mam takiej potrzeby.


Co o tym sądzisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Brak komentarzy jak do tej pory :(