Relacja

ROZSTANIA I POWROTY

Rozstania ze sobą i powroty do siebie.

Ze sobą, jak pies z kotem…

lecz jeszcze gorzej bez siebie„.

Taka sytuacja nie pozwala stworzyć nowego związku. Pod warunkiem, że chcemy. Nieustanne powroty świadczą o istniejącym uczuciu! Proste. Lub… o tym, że coś w relacji jest do naprawienia – po to, by dojrzeć do wzajemnego dostrojenia, albo dojrzeć do ostatecznego rozstania.

Zastanawialiście się czasem dlaczego, pomimo tego, że nie można ze sobą wytrzymać, to jeszcze trudniej się rozstać?
Nie dawno wspominałam o przeznaczeniu, które może się wypełnić lecz nie musi. No właśnie. A jeśli dwoje ludzi jest sobie przeznaczonych?

Jest zapisane w gwiazdach – mówimy. Owszem. Ale samo się nic nie zrobi. Możemy mieć wsparcie całej armii istot duchowych lecz przy naszym ego i oporze wysiadają.

Na planie duchowym można być sobie przeznaczonym, ale jeszcze istnieje plan fizyczny. Jeśli partnerzy są na różnych mentalnych tudzież duchowych poziomach rozwoju, jeśli jeden dojrzał do przeznaczonej relacji a drugi nie, nie ma mowy o budowaniu relacji tej upragnionej, do końca, na zawsze itp.

Przeznaczenie może pomóc nam, ale dopóki nie przełamiemy ograniczeń w zachowaniu, w myśleniu, nie znajdziemy sposobu na to, co nas różni, możemy pożegnać się z harmonijnym i spełniony związkiem. Rozstania i powroty, to szansa na odrobienie lekcji, na wypełnienie zobowiązań, zerwanie wzajemnych uzależnień lub szansa na nowe rozumienie definicji Miłości.

Czy warto rozpoczynać nową relację?

Jeśli myślisz, że na starym fundamencie zbudujesz nowy dom, to jesteś w błędzie. Ileż razy po rozstaniu i zakończonej relacji niemalże pędzisz w nowy związek. No właśnie: związek, czy układ? Myślisz: zapomnę, tym razem się uda. Super, że masz nadzieję? Ale po co ci ona skoro uczuciowo zostałeś/zostałaś przy poprzednim partnerze.

Daj sobie czas. Obejrzyj wewnętrzny portret siebie i tego, co czujesz do poprzedniego partnera. Dlaczego, tak bardzo, po wielu zranieniach nadal jest bliskość i ciepło na sercu.

Zapytaj siebie: jakiego siebie tam pozostawiłeś?
– opiekuńczego;
– cierpiącego;
– potrzebującego uwagi;
– czy adrenaliny i emocji?

Ta chwila po rozstaniu jest jak żałoba. Wymaga czasu, niekiedy nawet lat.
A kiedy dotrze do ciebie, że niepotrzebnie czekasz i łudzisz się, stwórz w sobie obraz nowej partnerki, odpowiedz sobie na pytanie, jak chcesz się przy niej czuć i… otwórz się na nowe, które wniesie do twego życia nowe wartości i bliskość.

Podziel się swoimi przemyśleniami

%d bloggers like this: