Bajki

BAJKA O KOTCE LUCY

Kotka Lucy, była jedną z trojga rodzeństwa. Miała brata o imieniu Błaznek i siostrę Arnikę. Ponieważ była najmłodsza, nigdy nie mogła za nimi nadążyć. Błaznek często rozrabiał. Niechcący strącał doniczki z kwiatami, rozlewał mleko od gospodyni i biegał wesoły wokół własnego ogona. Arnika za to, choć żywa i radosna, zawsze biegała za Błazenkiem i nigdy nie podpadła pani Teresie. Tak miała na imię kocia pani.

Wśród zwinnego i starszego rodzeństwa Lucy czuła się malutka. Nie mogła wskoczyć na stołek, nie była tak szybka i sprytna jak brat z siostrą i myślała o sobie, że pewnie nigdy się niczego nie nauczy.

– No dalej, Lucy! Biegnij! – krzyczał Błazenek.

A ona zmęczona najczęściej rezygnowała. Arnika próbowała zrozumieć siostrę, jednak bliskość z bratem sprawiała, że najczęściej wybierała jego towarzystwo.

A Lucy? Siadała na parapecie i oglądała przejeżdżające auta, bawiące się dzieci lub zachody słońca. Lubiła bawić się swoją zieloną piłeczką i łapkami turlać ją patrząc jak rozpędzona uderza w kosz lub półkę. A po kolacji znów siadała na parapecie okna i przyglądała się poruszającym się na drzewie listkom. Obserwowanie przyrody sprawiało jej ogromną przyjemność, jednak Lucy czuła się samotna. Brat z siostrą na chwilę wpadali, lecz zupełnie nie rozumieli jej. Zazwyczaj zdziwieni widokiem siedzącej na parapecie Lucy, pytali:

– Czemu się z nami nie bawisz?

Jak miała im powiedzieć, że chciałaby, ale nie radzi sobie.

Tak mijały dni i miesiące.

Pewnego dnia pani Teresa miała dziwnego gościa. Był to wysoki mężczyzna z ciemnymi okularami na nosie. Nie przyszedł sam, ale ze swoim psem. Lucy schowała się za kanapą na jej ulubionym kocyku i ostrożnie zerkała.

Nieznajomy postawił swoją białą laskę i uwonił swego pupila.

– Cześć. – powiedział podchodząc dostojnym krokiem.

Zanim Lucy odpowiedziała, zapytał:

– Dlaczego siedzisz tutaj sama? Przed chwilą wybiegało Twoje rodzeństwo.

– Cześć. Nie nadaję się do tego. Poza tym, muszą za mną zawsze czekać, bo jestem zbyt mała – odpowiedziała podchodząc bliżej.

– Jak masz na imię? – zapytała Lucy.

– Mam na imię Darkness i jestem psem przewodnikiem dla swego pana. – odrzekł siadając z dumą na swym ogonie.

– Ja jestem Lucy. Ostatnia i najmłodsza kotka. Wolę patrzeć w okno. Nigdy nie będę taka jak Błazenek i Arnika. A za oknem jest też ciekawie przecież. Co to właściwie znaczy pies przewodnik? – zmieniła temat spoglądając na właściciela, a następnie wskoczyła na swój ulubiony okienny parapet, gotowa do wysłuchania.

– Wiem o co pytasz – odrzekł. – Czy nie czuję się samotny towarzysząc tylko mojemu panu-

To dobry człowiek, ale nie widzi niczego, co wokół niego się dzieje. Jest niewidomy. Chodzi powoli, ostrożnie się porusza. Mnie nauczono, że muszę być taki powolny jak pan.

Przerwał opowieść i podszedł do stołu, przy którym siedziała pani Teresa z mężczyzną. Ten pogłaskał czule Darknessa i podał ciastko.

– Widzisz… – skierował się w stronę Lucy – jeśli ktoś jest za szybki, nie zawsze jest uważny i ostrożny. Wiedziałeś, że nie jeden pies uratował swemu panu życie? Nauczono mnie kiedyś, że muszę się zatrzymać, czekać za swym panem i przejść po pasach.

– I nie jest Ci smutno, że nie możesz biegać? – zapytała zaciekawiona opowieścią Lucy.

– Nie, ponieważ razem z innymi psami przewodnikami spotykamy się na zabawach, a poza tym…

Darkness przysunął się do Lucy i szepnął:

– Śpię w łóżku z moim panem, który nie zawsze wie. Ale ci… nie mów nic, bo to tajemnica.

Goście jeszcze przez jakiś czas pozostali. Lucy i Darkness długo ze sobą rozmawiali. Okazało się, że mieli całkiem sporo wspólnych tematów. Lubili patrzeć na poruszające się liście, bawić się piłką i marzyć.

Nie ważne, że Darkness był czarnym psem Labradorem, a Lucy białą w czarne łatki kotką. Tego popołudnia zrozumiała, że bycie inną nie znaczy dziwną, a obserwowanie, uważność i ostrożność to piękne cechy, które mogą również komuś pomóc, a nawet uratować życie.

Podobne prace

KUBUŚ PUCHATEK I URODZINY KASI

BAJKA O KSIĘŻNICZCE MONICE

PRZYGODY EGONKA I KALOCI W KRAINIE ŚWIATŁA I CIENIA

Bajki